Pożegnanie

Czasem w życiu bywa tak, że coś zaczynamy ale po jakimś czasie okazuje się, że to nie do końca to. Że to co robimy nie ma już dla nas większego sensu. Że nie sprawia nam radości, a jest jedynie przykrym obowiązkiem. Tak niestety stało się z tym blogiem. 

Czas spojrzeć prawdzie w oczy i stwierdzić fakt – że nie wyszło. Nie wyszło tak jak chciałam i jak myślałam, że będzie to wyglądać. Przestałam czuć jak chciałabym żeby to miejsce wyglądało. 

Zaczęło się niewinnie, bo zaczęły mi przeszkadzać drobiazgi, jak nie do końca dobry szablon, logo jakieś nie takie, kolory nie te. Te wszystkie rzeczy sprawiały, że nie chciało mi się dalej pisać. Odkładałam to na świętego nigdy. 

Ale czasem w życiu jest też tak, że porażki nas czegoś uczą. Prowadzą do czegoś nowego. Uznałam, że nie jestem ekspertem w organizacji, urządzaniu i aranżowaniu wnętrz. Nie mam wykształcenia w tym kierunku, na pewno więc popełniam jakieś błędy. Oczywiście rozumiem, że są osoby bez kierunkowego wykształcenia, które sobie świetnie w danym temacie radzą, ale ja jednak lubię mieć podstawy merytoryczne do tego, żeby o czymś mówić. 

Jednak zamiłowanie do aranżacji wnętrz zostało. Co więc z tym zrobić? Tak porzucić kompletnie? Otóż jedna porażka doprowadziła mnie do spróbowania czegoś nowego. 

Tak zaczynam przygodę z blogiem Law and Design. O czym? O tym, na czym się znam, czyli o prawie dla kreatywnych. O połączeniu hobby z tym, z czym od wielu lat jestem związana, czyli z prawem. 

Pewnie powinnam powiedzieć, że teraz to już pójdzie z górki, że nowy blog to już będzie na pewno to! Nie wiem tego. Ale chciałabym spróbować. Jeśli chcielibyście dalej towarzyszyć mi w tej drodze to zapraszam serdecznie.

Dziękuję że byliście.