Prokrastynacja. Jak z nią walczyć?

Jak walczyć z prokrastynacją?

Prokrastynacja. Drżą przed nią wszyscy ambitni ludzie. Boją się jej studenci przed sesją egzaminacyjną. Z lękiem patrzą na nią przedsiębiorcy, którzy chcą wprowadzić innowacyjne zmiany w swoim biznesie. Boją się szeregowi pracownicy, którzy nie wiedzą jak poradzić sobie z danym zadaniem. Prokrastynacja… czyli właściwie co?

Wyżej wspomniane obco-brzmiące, niby-mądre słówko jest pięknym opisem tego, że jesteśmy po prostu… leniwi. Prokrastynacja, czyli odkładanie rzeczy na później występuje praktycznie u każdego człowieka. Pojawia się zwykle wtedy, kiedy czeka nas jakieś ważne zadanie, za które nie za bardzo wiemy jak się zabrać, a odłożenie go w czasie daje złudną nadzieję, że może “problem jakoś sam się rozwiąże“. Otóż problem zazwyczaj “jakoś” się nie rozwiązuje, a już tym bardziej nie “sam“. Prokrastynacja pojawia się również wtedy kiedy wyjątkowo nie chcemy czegoś zrobić, ale jednak jesteśmy do tego zmuszani. Również w tym wypadku odkładanie problemu na później, nie daje żadnych rezultatów. To znaczy, wróć – daje rezultaty. Tylko te negatywne… bo na wykonanie danego zadania mamy już nie tydzień, a kilka godzin. Jeszcze bardziej dołujące, prawda? Nie dość, że w dalszym ciągu nie wiemy jak dane zadanie wykonać to jeszcze będziemy musieli zrobić go nie truchtem, a sprintem. Można dostać zadyszki…

Skoro już zdołowaliśmy się koncertowo, prawie wypluliśmy płuca to czas najwyższy poszukać jakiegoś sensowanego rozwiązania! W dalszej części wpisu powiem Wam jak za pomocą niewielkich zmian nawyków i drobnych organizacyjnych usprawnień, wyeliminować problem prokrastynacji z życia.

Świadomość

Dyrdymały (czy ktoś jeszcze w ogóle tak mówi, czy zatrzymałam się jakieś kilkanaście lat temu?) pomyślicie sobie pewnie. Oczywiście, że mnie ten problem nie dotyczy. Hm… a jak podczas pracy zaczynasz bezwiednie scrollować tablicę na Facebooku, albo przeglądać koty na Instagramie to generalnie myślisz, że co robisz? Otóż Mój Drogi/Moja Droga dopadł Cię problem prokrastynacji. Bo nie wiesz jak dokończyć to co zacząłeś i sięgasz po prostą, niewymagającą większego zaangażowania czynność. Tylko nie myślisz o tym, że to wcale nie przybliża Cię do wykonania danego zadania, a tylko rozprasza Twoją uwagę. Czas potrzebny do późniejszego skupienia jest nieporównywalnie dłuższy, niż gdybyś spróbował faktycznie zmierzyć się z danym zadaniem.

Zdefiniowanie w jakich sytuacjach i przy jakich zadaniach dotyka Cię problem prokrastynacji jest bardzo ważne bowiem pozwala z większą świadomością przyjrzeć się naszym codzinnym aktywnościom. Może się okazać, że zamiast 15 minut poświęconych social mediom (jak Ci się do tej pory wydawało) poświęcasz im całe godziny. Aż trudno uwierzyć, prawda?

Działanie na bieżąco

Nie ma nic gorszego niż zabieranie się do wykonania jakiejś drobnej czynności po kilka razy. Skoro już wzięłaś ten dokument w ręce to zrób z nim to, co z nim zrobić trzeba, a nie odkładaj byle gdzie, bo po kilku takich działaniach zamiast mieć puste biurko zrobisz sobie stosik makulatury. Przyjmij zasadę, niczym dziecko w podstawówce, że co już jest raz dotknięte, jest twoje i trzeba się tym zająć :). Włożenie naczyń po kolacji do zlewu zamiast do zmywarki również w żadnym stopniu nie przybliża Cię do uprzątnięcia kuchni, a jedynie zmusza do podwójnego wydatkowania energii, oczywiście bezsensownie.

Przeczytane = zrobione

Ten punkt w zasadzie łączy się z poprzednim ale chciałabym podkreślić jeden problem, który obserwuje u wielu ludzi. Mianowicie nieogarnięta skrzynka e-mailowa… Jeśli otworzyłaś i przeczytałaś danego e-maila to zrób z nim od razu porządek. Jeśli nie ty masz wykonać zadanie, o które cię w nim poproszono – deleguj, od razu po przeczytaniu. Jeśli wymaga to dłuższej pracy, odpisz, że dziękujesz za wiadomość, będziesz się tym zajmować ale potrzebujesz na to tyle i tyle czasu. Następnie wpisz dane zadanie na listę zadań. Zrobione! Nie masz zapchanej skrzynki, twój klient wie co się dzieje z jego sprawą, a ty masz poczucie, że wykonałaś swoją pracę.

Jeśli w momencie kiedy otrzymałaś wiadomość e-mail nie masz czasu się nią zająć – pozostaw ją nieprzeczytaną. W ten sposób masz pewność, że jej nie przeoczysz, a zajmiesz się nią dopiero w momencie kiedy faktycznie będziesz mieć na to czas. Moim zdaniem jest to najuczciwsze i najbardziej racjonalne podejście do tematu.

Planowanie

Planowanie jest chyba moją ulubioną dziedziną. W jakiś magiczny sposób pozwala mi na ogarnięcie życia i poczucie, że sprawuję nad nim kontrolę. Pozwala też priorytetować zadania i zjadać żaby od razu. Tak… zjadać żaby… Bynajmniej nie stałam się miłośniczką kuchni francuskiej, bo żabą nazywam po prostu najtudniejsze do wykonania danego dnia zadanie. Jeśli go zrobię od razu rano, wiem, że nawet późniejsze lenistwo nie będzie tak tragiczne w skutkach.

Planowanie również trzyma w ryzach nasz dzień, pozwala spojrzeć krytycznie na ilość zadań, które mamy do wykonania i racjonalnie przyporządkować im czas jaki potrzebujemy na nie poświęcić.

Same plusy dodatnie!

Czas na małą dygresję!

Uprzedzam wszystkie komentarze typu “mówiłaś, że już wracasz i będziesz pisać, a widać i ciebie dopadła prokrastynacja”. Generalnie nie zaprzeczam, bo czasem i mnie dopada lenistwo ale nie jest ono spowodowane odkładaniem wpisów na “później”. Tego bloga traktuję mocno hobbystycznie, lubię pisać, co pozwala mi wyżyć się kreatywnie. Na codzień, owszem piszę dużo… ale język prawniczy jest zdecydowanie różny od tego, którym posługuję się na blogu. Blog jest dla mnie oskocznią i nie chciałabym żeby stał się przykrym obowiązkiem. Piszę wtedy kiedy tego potrzebuję i kiedy najzwyczajniej w świecie mam na to ochotę :).

Dajcie znać czy Was też dopada problem prokrastynacji? Albo może macie jeszcze inne sprawdzone sposoby jak z nią walczyć? Koniecznie podzielcie się radami w komentarzach!

Pozdrawiam i do zobaczenia wkrótce!